16 comments on “Pogoń Litewska

  1. Mój ostatni zajazd na Litwie miał miejsce równo dwa lata temu, w tenże sam weekend, co to majową jutrzenką wita. Sztab rozlokował się na Snipiszkach, za rzeką, w strategicznym punkcie obok wielkiego centrum handlowego, przy którym z wdziękiem cumowały dwie krowy. Albo byki. W tymże centrum prowadzono oddzielną politykę finansową dwóch bratnich narodów pod nazwą kantoras i bankomatas. Wspominam o tym dlategóż, poniewóż pan w kantorasie miał najbardziej czarne oczy, jakie w życiu widziałam. Wilno zostało zdobyte połowicznie. Pani w restauracji chciała naszą bandę wykończyć finansowo i kiedy poprosiliśmy o rachunek, ona udała, że nie paniała i zamówiła taksówkę. Granatowego mercedesa. Planuję kolejny podbój we wrześniu. Kampania wrześniowa. Może się uda.

    • Hm, miałem przypuszczenie, że ktoś przed nami próbował już podboju, tylko połowicznie, więc my opracowaliśmy plan całościowy łącznie z fazą okupacji, asymilacji i inkorporacji… Pod naszą kwaterą mieścił się jedynie Adwokatas Kantoras, znaczy pewnikiem mjenialnica polskich mecenasów (różnej maści, tych sztuki też) na litewskich, ale nie sprawdzaliśmy. A i katownia KGB, też woleliśmy nie sprawdzać…

  2. Dużo łatwiej podbija się Madziarownię. Prawie misie udało, alem na zapalenie płuc zapadła w trakcie aneksji Budy… Coż, spróbuję z Monte Cassino. Jak spadać to z wysokiego konia.

    • Madziarorszag myśmy już złupili zeszłym majem (albo dwa maje temu?) i to dwukrotnie! Tyle, że wypady przeprowadzaliśmy z peszteńskich rejonów, ale, że do Mostu Wolności mieliśmy krok (albo i pięć) do Budy też nie było wcale daleko. Monte Cassino to już grubszy kaliber, epopeja narodowa bym powiedział! Gdzieżby się na nią porywać niczym te, że pozostanę w temacie, Szczury na Bruku?!

  3. Bo ideały, psze pana, w przeciwieństwie do kompromisów, nie są tym, co zabija nas po kawałku. No, ewentualnie można zginąć od jednego strzału bezwzględnego, ale co tam. I tak kiedyś umrzemy.

  4. Rossa jest tylko jedna. I w dodatku bez procentów. Chociaż… A propos żołnierza Iginoła. Przypomniał mi się Martenowski… Zastanawiałam się zawsze, gdzież on stawiał ten piec. Oraz transakcentacja we frazie „wstawać i pra – cować – i mieć”, której za cholerę nie mogłam rozkminić. No i perełka. Wyjaśnij termin „Janczarowie”. Dla mnie to było „Jan z Czarowień”. Oczywiście nie byłam w stanie wyjaśnić.

    • Tak, to jest akurat temat rzeka! Tu poruszyłaś fragment, który moja koleżanka Palma zawsze cytuje w formie: „wstawa Dzibra, co wadzi miecz?”, ze świętym przekonaniem, że tak właśnie tam było.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s